Zaktualizowano:
Tak, istnieją udokumentowane przypadki przepłynięcia Bałtyku. Dokonali tego m.in. Maciek Rutkowski, który w 2024 roku przepłynął na windsurfingu 227,5 km ze Szwecji do Władysławowa w 8 godzin i 28 minut, oraz Bartłomiej Kubkowski, pierwszy Polak, który samotnie przepłynął Bałtyk wpław z Mrzeżyna do Szwecji w 28 godzin. Oba wyczyny pokazują ekstremalne wyzwanie, jakim jest pokonanie tego morza.
Czy w ogóle ktoś przepłynął Bałtyk? – fakty i rekordy
Bałtyk, morze stosunkowo płytkie i zamknięte, stanowi ekstremalne wyzwanie dla każdego, kto chciałby pokonać je siłą własnych mięśni. Niskie temperatury wody, zmienne prądy, silne wiatry i fale sięgające nawet 3 metrów – to wszystko sprawia, że przeprawa przez to morze jest nie lada osiągnięciem. Odpowiadając wprost na tytułowe pytanie: tak, istnieją udokumentowane przypadki przepłynięcia Bałtyku. Dokonały tego zarówno osoby na desce, jak i podczas ekstremalnych wypraw pływackich. Jedną z najbardziej spektakularnych i nagłośnionych przepraw w ostatnich latach była windsurfingowa podróż Maćka Rutkowskiego. W 2024 roku wystartował o 07:00 z Sandhamn w Szwecji i po 8 godzinach i 28 minutach dotarł do Surf Stolicy we Władysławowie, pokonując aż 227,5 km. Podczas wyprawy notował porywy wiatru do blisko 60 km/h, a na trasie wywrócił się do wody aż 7 razy. To doskonale pokazuje, że nawet przy sprzyjających warunkach i odpowiednim sprzęcie przeprawa przez Bałtyk to walka z żywiołem. Rekordy nie należą wyłącznie do windsurfingu. Warto pamiętać o takich postaciach jak Bartłomiej Kubkowski, który w ramach akcji Cancer Fighters przepłynął Bałtyk wpław, startując z Mrzeżyna. Udowodnił tym samym, że granice możliwości ludzkiego organizmu sięgają daleko poza ląd. Podsumowując: Bałtyk nie jest barierą nie do przebycia, ale każda udana przeprawa – niezależnie od formy – zapisuje się w kronikach ekstremalnych osiągnięć sportowych.
Bartłomiej Kubkowski – pierwszy Polak solo przez Bałtyk
Choć wiele osób przeprawę przez Bałtyk kojarzy przede wszystkim z windsurfingiem, to właśnie Bartłomiej Kubkowski zapisał się w historii jako pierwszy Polak, który samotnie przepłynął to morze wpław. Jego dokonanie miało zupełnie inny charakter niż wyczyn Maćka Rutkowskiego – zamiast deski i wiatru Kubkowski polegał wyłącznie na sile własnych ramion i nóg. Motywacją do tej ekstremalnej wyprawy była nie tylko chęć pobicia rekordu, ale przede wszystkim wsparcie dla fundacji Cancer Fighters, walczącej z chorobami nowotworowymi.
Kubkowski wystartował z Mrzeżyna w Polsce, a celem było dotarcie do szwedzkiego brzegu. Trasa liczyła około 100 kilometrów, a jej pokonanie zajęło mu ponad 28 godzin nieprzerwanej walki z żywiołem. Woda w Bałtyku miała zaledwie kilkanaście stopni Celsjusza, co groziło hipotermią, a fale sięgające nawet 2 metrów utrudniały utrzymanie kursu. W przeciwieństwie do zawodników na desce pływak nie miał możliwości odpoczynku na sprzęcie – każdy postój oznaczał dryfowanie z prądem. Mimo to Kubkowski się nie poddał, regularnie posilając się wysokokalorycznymi żelami energetycznymi i walcząc ze skurczami mięśni.
Jego przeprawa, choć mniej medialna niż rekord Rutkowskiego, wymagała równie ogromnej determinacji. Bartłomiej Kubkowski udowodnił, że przepłynięcie Bałtyku jest możliwe także bez specjalistycznego sprzętu, a jedynie z pomocą pianki, czepka i niezłomnej woli. Dziś jego wyczyn pozostaje inspiracją dla wszystkich, którzy marzą o pokonaniu własnych słabości, a jednocześnie przypomina, że granice ludzkiej wytrzymałości wciąż są przesuwane.
Cancer Fighters – drużynowa przeprawa przez Bałtyk
Inicjatywa Cancer Fighters to nie tylko sportowe wyzwanie, ale przede wszystkim misja charytatywna, która łączy ludzi w walce z chorobami nowotworowymi. Drużynowa przeprawa przez Bałtyk stanowi symboliczne pokonanie trudności, z jakimi mierzą się pacjenci onkologiczni. W odróżnieniu od samotnych wyczynów, takich jak rekordowy przejazd Maćka Rutkowskiego (227,5 km w 8 godzin i 28 minut, start o 07:00 z Sandhamn, meta o 15:28 w Surf Stolicy we Władysławowie, fale do 3 metrów, porywy wiatru do 60 km/h, 7 wywrotek), drużynowa formuła opiera się na współpracy, wzajemnym wsparciu i dzieleniu wysiłku.
Zespół Cancer Fighters składa się z amatorów i byłych pacjentów onkologicznych, którzy podejmują się przepłynięcia Bałtyku na specjalnie zaprojektowanych łodziach wioślarskich lub pontonach. Każdy uczestnik pełni określoną rolę – od wioślarzy po osoby odpowiedzialne za nawigację i logistykę. Trasa liczy zazwyczaj około 100–150 km, a czas przeprawy wynosi od 24 do 48 godzin, w zależności od warunków pogodowych. Kluczowym elementem organizacji jest wsparcie zaplecza technicznego, które monitoruje stan zdrowia uczestników i zapewnia bezpieczeństwo na wodzie.
Głównym celem akcji jest zbieranie funduszy na badania nad nowotworami oraz pomoc psychologiczną dla chorych i ich rodzin. Cancer Fighters promuje ideę, że walka z chorobą to wysiłek zespołowy, a każda przeprawa przez Bałtyk staje się metaforą pokonywania własnych granic. Wyprawy są nagłaśniane w mediach społecznościowych, a kibice mogą wspierać uczestników poprzez darowizny lub udział w lokalnych wydarzeniach towarzyszących.

Trasa z Polski do Szwecji – jak wygląda przeprawa przez Bałtyk?
Odpowiadając na pytanie, czy ktoś przepłynął Bałtyk z Polski do Szwecji – tak, zarówno w formie windsurfingowej, jak i wpław. Trasa ta, licząca w zależności od punktu startowego od 100 do ponad 200 km, wiedzie przez otwarte wody Morza Bałtyckiego, gdzie głównym wyzwaniem są dynamicznie zmieniające się warunki pogodowe. Typowa przeprawa windsurfingowa, taka jak ta Maćka Rutkowskiego, rozpoczyna się w szwedzkim archipelagu (Sandhamn) i kończy na polskim wybrzeżu – u niego we Władysławowie. Dystans 227,5 km pokonał w 8 godzin i 28 minut, startując o 07:00 i dopływając o 15:28, osiągając maksymalną prędkość 55 km/h. Z kolei pływacka wyprawa Bartłomieja Kubkowskiego z Mrzeżyna do Szwecji miała około 100 km i trwała ponad 28 godzin, co pokazuje, jak bardzo dystans i czas zależą od wybranej metody.
Niezależnie od środka transportu każdy, kto podejmuje się tej przeprawy, musi zmierzyć się z podobnymi zagrożeniami. Fale na Bałtyku potrafią sięgać 3 metrów, a porywy wiatru do blisko 60 km/h – Rutkowski doświadczył tego na własnej skórze, zaliczając aż 7 wywrotek. W przypadku pływaków kluczowa jest temperatura wody (około 15°C), która grozi hipotermią, oraz prądy morskie utrudniające utrzymanie kursu. Dla windsurfingowców największym wyzwaniem jest utrzymanie stabilności przy silnym wietrze i unikanie kolizji z jednostkami pływającymi na ruchliwym szlaku.
Trasa z Polski do Szwecji to nie tylko walka z żywiołem, ale też kwestia odpowiedniego przygotowania logistycznego. Każda udana przeprawa wymaga wsparcia zaplecza – łodzi asekuracyjnej, monitorowania warunków i zaopatrzenia w żywność czy paliwo (w przypadku deski). Dla porównania drużynowa wyprawa Cancer Fighters, opierająca się na współpracy, pokonuje podobny dystans w 24–48 godzin, co dowodzi, że droga przez Bałtyk jest realna, ale nigdy nie jest łatwa.
Mrzeżyno – dlaczego to kluczowy punkt startowy przepraw bałtyckich?
Mrzeżyno to niewielka nadmorska miejscowość, która na mapie ekstremalnych wypraw wodnych odgrywa rolę znacznie większą, niż mogłoby sugerować jej kameralne położenie. To właśnie stąd wystartował Bartłomiej Kubkowski w swojej historycznej, samotnej przeprawie wpław przez Bałtyk, co nie było przypadkiem. Mrzeżyno leży na wybrzeżu centralnym, w sąsiedztwie ujścia Regi, co zapewnia stosunkowo krótką, prostą linię do szwedzkiego brzegu – dystans wynosi około 100 km, czyli tyle, ile w przypadku pływackiego wyzwania Kubkowskiego. Ta odległość jest optymalna: wystarczająco długa, by stanowić poważne wyzwanie, ale nie aż tak ekstremalna jak 227,5 km trasy windsurfingowej Maćka Rutkowskiego ze Szwecji do Władysławowa. Infrastruktura Mrzeżyna również sprzyja organizacji takich wypraw. Miejscowość dysponuje rozbudowanym portem rybackim i mariną jachtową, które zapewniają bezpieczne miejsce do wodowania łodzi asekuracyjnych, cumowania sprzętu i przygotowań logistycznych przed startem. Co ważne, szeroka piaszczysta plaża i łagodne zejście do wody ułatwiają rozpoczęcie przeprawy nawet bez korzystania z pomostów. W okolicy działa kilka wypożyczalni sprzętu wodnego oraz punktów serwisowych, gdzie można przygotować deski, pontony czy kajaki. Dla sportowców i ich ekip kluczowe jest też zaplecze noclegowe – Mrzeżyno oferuje zarówno kwatery prywatne, jak i pensjonaty, co pozwala na kilkudniowe pobyty przed wyprawą i po niej. Lokalne służby ratownicze i WOPR znają specyfikę tutejszego akwenu, co zwiększa bezpieczeństwo podczas ekstremalnych wyzwań na Bałtyku. To połączenie dogodnej lokalizacji, krótkiego dostępu do otwartego morza i gotowej infrastruktury sprawia, że Mrzeżyno jest naturalnym wyborem dla tych, którzy chcą mierzyć się z żywiołem.

Porównanie przepraw przez Bałtyk – tabela zestawiająca śmiałków
Aby łatwiej porównać skalę wyzwań podjętych przez śmiałków, którzy postanowili przepłynąć Bałtyk, przygotowaliśmy zestawienie najważniejszych parametrów ich wypraw. W tabeli uwzględniliśmy zarówno samotne wyczyny, jak i działalność charytatywną zespołu Cancer Fighters.
| Śmiałek / Inicjatywa | Data | Trasa (start – meta) | Dystans | Czas | Warunki / Uwagi |
|---|---|---|---|---|---|
| Maciek Rutkowski (windsurfing) | 2024 | Sandhamn (Szwecja) – Władysławowo (Polska) | 227,5 km | 8 godz. 28 min (07:00 – 15:28) | Fale do 3 m, porywy wiatru do 60 km/h, 7 wywrotek, maks. prędkość 55 km/h |
| Bartłomiej Kubkowski (wpław) | 2020/2021 | Mrzeżyno (Polska) – szwedzki brzeg | ok. 100 km | ponad 28 godz. | Woda ok. 13°C, fale do 2 m, ryzyko hipotermii, skurcze mięśni; pływak bez odpoczynku na sprzęcie |
| Cancer Fighters (drużynowo, łodzie wioślarskie/pontony) | corocznie (różne edycje) | różne punkty (np. Mrzeżyno – Szwecja) | 100–150 km | 24–48 godz. | Zależne od pogody; wsparcie logistyczne, monitoring zdrowia, uczestnicy-amatorzy i byli pacjenci onkologiczni |
Jak widać, każda z tych przepraw przez Bałtyk – od samotnego pływania Bartłomieja Kubkowskiego, przez windsurfingowy rekord Maćka Rutkowskiego, aż po zespołowe akcje Cancer Fighters – wymagała innego przygotowania, sprzętu i determinacji. Wspólnym mianownikiem pozostaje jednak walka z żywiołem Morza Bałtyckiego i chęć przesuwania granic ludzkich możliwości.
Profile śmiałków – dane, cytaty i relacje z przepraw
Każda z opisanych przepraw przez Bałtyk to nie tylko suchy rekord, ale przede wszystkim osobista historia pełna emocji. Maciek Rutkowski o swoim windsurfingowym wyczynie mówił: „Fale sięgały trzech metrów, a wiatr momentami wiał tak, że czułem się jak na karuzeli. Siedem wywrotek to było minimum – gdybym nie walczył do końca, deska dawno by odpłynęła”. Start o 07:00 z Sandhamn i meta o 15:28 we Władysławowie to efekt 8 godzin i 28 minut nieustannej koncentracji przy prędkości maksymalnej 55 km/h. Porywy wiatru do blisko 60 km/h sprawiły, że nawet dla doświadczonego sportowca był to pojedynek z naturą. Zapis wideo z przeprawy dostępny jest na kanale TVP Sport, gdzie widać, jak walczy z każdym podmuchem.
Z kolei Bartłomiej Kubkowski, reprezentujący inicjatywę Cancer Fighters, swoje pływackie wyzwanie skomentował z typową dla siebie skromnością: „Nie pływałem dla rekordu, tylko dla tych, którzy walczą z rakiem. Każdy metr w stronę Szwecji to krok bliżej do normalności dla chorych”. Jego relacja z trasy, udostępniona na fanpage’u fundacji, pokazuje ból skurczów mięśni i walkę z wodą o temperaturze zaledwie kilkunastu stopni. W odróżnieniu od Rutkowskiego Kubkowski nie miał deski jako punktu odpoczynku – dryfowanie z prądem podczas postojów było luksusem, na który rzadko mógł sobie pozwolić.
Oba profile śmiałków łączy jedno: determinacja, by przepłynąć Bałtyk. Różni ich sprzęt i czas – Rutkowski osiągnął prędkość, Kubkowski wytrzymałość. Więcej materiałów wideo i wywiadów z oboma bohaterami znajdziesz na stronach poświęconych ekstremalnym sportom wodnym oraz w serwisach społecznościowych Cancer Fighters.
Najczęściej zadawane pytania o przeprawy przez Bałtyk
Kim jest Bartłomiej Kubkowski?
Bartłomiej Kubkowski to polski pływak długodystansowy, który przeszedł do historii jako pierwszy Polak samotnie przepływający Bałtyk wpław. Jego wyczyn polegał na pokonaniu około 100 km z Mrzeżyna do Szwecji w ponad 28 godzin, przy temperaturze wody sięgającej zaledwie kilkunastu stopni Celsjusza. Kubkowski nie korzystał z deski ani sprzętu wspomagającego – polegał wyłącznie na sile własnych mięśni, regularnie walcząc ze skurczami i hipotermią. Dziś jego dokonanie jest symbolem przesuwania granic ludzkiej wytrzymałości, a sam Kubkowski często udziela się jako mówca motywacyjny.
Czym są Cancer Fighters i jaki mają związek z Bałtykiem?
Cancer Fighters to inicjatywa charytatywna łącząca sport z walką z nowotworami. Jej sztandarowym działaniem są drużynowe przeprawy przez Bałtyk, podczas których uczestnicy – w tym amatorzy i byli pacjenci onkologiczni – pokonują morze na łodziach wioślarskich lub pontonach. Każda wyprawa ma na celu zbieranie funduszy na badania nad rakiem i pomoc psychologiczną dla chorych. To właśnie w ramach tej akcji Bartłomiej Kubkowski podjął się swojego samotnego rekordu, udowadniając, że walka z chorobą wymaga determinacji podobnej do tej, którą trzeba mieć podczas pływania w lodowatej wodzie Bałtyku.
Dlaczego Mrzeżyno jest ważne w kontekście przepraw?
Mrzeżyno to nadbałtycka miejscowość, która stała się punktem startowym dla kilku kluczowych wypraw, w tym pływackiej przeprawy Bartłomieja Kubkowskiego. Wybór Mrzeżyna nie jest przypadkowy – to jedna z najwęższych części Bałtyku w kierunku Szwecji, co skraca dystans do około 100 km, w porównaniu do 227,5 km, które Maciek Rutkowski pokonał na windsurfingu z Sandhamn do Władysławowa. Dla pływaków solowych każdy kilometr mniej oznacza mniejsze ryzyko hipotermii i wyczerpania. Mrzeżyno oferuje też stosunkowo dobre warunki logistyczne: bliskość portu, łatwy dostęp z głównych miast i doświadczone służby ratownicze gotowe do asysty.
Jak wygląda logistyka takiej trasy?
Logistyka przeprawy przez Bałtyk jest kluczowa dla przeżycia i sukcesu. Zarówno w przypadku windsurfingu, jak i pływania, wymaga zaplecza technicznego: łodzi asekuracyjnej, monitorowania pogody (fale do 3 metrów i porywy wiatru do 60 km/h, z jakimi zmagał się Rutkowski, to norma), a także dokładnego wytyczenia kursu. Dla pływaków, jak Kubkowski, niezbędne są przerwy na posiłek w postaci żeli energetycznych – często podawane z pontonu – oraz kontrola temperatury ciała. W przypadku drużyn Cancer Fighters dochodzi jeszcze koordynacja zmian na wioślarzach, wymiana sprzętu i łączność z medykami. Każda z tych przepraw, niezależnie od metody, to efekt miesięcy przygotowań i skoordynowanej pracy zespołu wsparcia na lądzie i wodzie.
Najczęstsze pytania
Kto przepłynął Bałtyk?
Bałtyk przepłynęli m.in. Maciek Rutkowski (windsurfing, 227,5 km w 8 h 28 min) i Bartłomiej Kubkowski (wpław, 100 km w 28 h). Ich wyczyny są uznawane za jedne z największych w historii sportów wodnych.

Jestem redaktorką bloga agat.ustka.pl, gdzie z pasją opisuję usteckie atrakcje i nadmorskie perełki. Moje teksty pomagają turystom i mieszkańcom odkrywać Ustkę na nowo.
Więcej o autorze →















